Masturbacja szkodzi czy nie?

Vialafil_2_PL_300x250Ciekawe pytanie, nieprawdaż?W Biblii ją napiętnowano. Nic dziwnego, że niemal od zarania
dziejów do czasów dzisiejszych masturbacja często prowadzi do pojawienia się mimowolnego poczucia winy.
Z jednej strony rozładowuje napięcie seksualne, z drugiej zaś powoduje napięcie psychiczne, gdzieś w tle, ale jednak obecne.
To swoiste poczucie winy jest atawizmem, czymś wszczepionym nam jeszcze w czasach starożytnych. W rzeczywistości zaś masturbacja jest czymś tak naturalnym jak seks. Zauważcie, że nie tylko nasz, ludzki gatunek, stosuje techniki samodzielnego rozładowywania napięcia seksualnego. Robi to też większość zwierząt, a one wyrzutów sumienia z tego powodu raczej nie mają.

Skąd te psychiczne obciążenia?

Masturbacja, nazywana też onanizmem, została bardzo jasno i wyraźnie potępiona w Biblii. Jeden z bohaterów biblijnych (nomen omen pasterz o imieniu Onan) został ukarany przez Boga za „marnowanie” własnego nasienia. Onan „niszczył nasienie swoje, wylewając je na ziemię”. Wszyscy znamy podejście kościoła do antykoncepcji i różnych seksualnych praktyk, a przypuszczać należy, że ostatnimi czasy uległo ono znacznemu złagodzeniu. Kiedyś i masturbacja była czymś niedopuszczalnym. Stąd też zakorzeniono w nas przeświadczenie, że jest czymś złym, nienaturalnym, działaniem wbrew woli najwyższego, a stosowanie się do tej woli powinno być naszym celem nadrzędnym. Nieprawda. Masturbacja jest wszechobecna w naturze, a my też jesteśmy naturą – w każdym razie jedną z jej części.

Naukowe podejście do problemu

Nauka dosyć późno zainteresowała się zjawiskiem masturbacji. Co prawda już w XVIII wieku Denis Diderot przekonywał, że masturbacja (nazywana jeszcze wtedy onanizmem) jest bardzo przydatna w celu rozładowywania napięcia seksualnego (szczególnie polecał ją młodym mężczyznom) niemniej jednak nie prowadzono na tym polu żadnych badań, a sam Diderot był przecież filozofem, więc opierał się na logice i własnych obserwacjach, nie analizując onanizmu w kontekście fizjologicznym.
Dopiero w XX wieku naukowcy przeprowadzili odpowiednie badania i na ich podstawie dowiedli, że masturbacja nie jest czymś, co wypacza człowieka. Co prawda nie należy polecać jej jako jedynej metody na czerpanie przyjemności z seksu, ale chwila zabawy samemu ze sobą nikomu jeszcze nie zaszkodziła i nie zaszkodzi. Pod jednym wszakże warunkiem: osoba masturbująca się nie robi tego w sposób chorobliwy i jest zdrowa.

Masturbacja dorastających nastolatków

Jest czymś z gruntu normalnym pod warunkiem jednak, że nie staje się jedynym sposobem radzenia sobie z frustracjami tak często obecnymi w życiu młodego człowieka. Zanim nastolatek oswoi się ze swoim „nowym” organizmem przeżywa dziwny, trudno definiowalny okres fascynacji własnym ciałem i przyjemnościami, jakie może mu ono dostarczyć. Na tym etapie masturbacja często bywa nieświadomym działaniem.
Na tym etapie nie można oszukiwać dzieci, że jest ona czymś złym, bo kończy się to wzbudzeniem poczucia winy i utwierdzeniem w tym poczuciu. Trudno się później od tego uwolnić. Błędy wychowawcze popełniane na tym polu, w tym okresie życia młodego człowieka, mogą też skutkować trwałym przyzwyczajeniem do masturbacji, co w prostej drodze prowadzi do zachowań patologicznych.

Kiedy masturbacja szkodzi (jest chorobą)?

Niepokojące jest masturbowanie się jeszcze przed rozpoczęciem okresu dojrzewania i osiągnięciem dojrzałości (na tyle, że u młodego człowieka nie dochodzi jeszcze do wytrysków). Częste, tj. częstsze niż raz na dobę, masturbowanie się również jest niepokojącym sygnałem, świadczyć może o nadmiernej pobudliwości lub poszukiwaniu „ukojenia” w masturbacji właśnie. Jeśli onanizm jest efektem nerwic lub depresji, jeśli wynika z poczucia winy i chęci pozbycia się go również należy interweniować. Do tego dochodzą różnego rodzaju odchylenia od seksualnych norm. Generalnie sprawa jest nieco skomplikowana i jeśli masturbacja przyjmuje niepokojącą formę wskazane jest szukanie pomocy u fachowca.

Masturbacja nie może być lekiem na całe zło

I sposobem na rozładowanie wszystkich napięć. Na pewno nie można w ten sposób radzić sobie z problemami psychicznymi, uczuciowymi czy frustracją seksualną.

Przyzwyczajenie to druga natura

Jakkolwiek w wielu przypadkach nawyki masturbacyjne zanikają, a w zasadzie ulegają redukcji wraz z dojrzewaniem psychicznym i społecznym, dla sporego grona młodych osób zerwanie z przyzwyczajeniem jest nie lada problemem. Szacuje się, że około 70% nastolatków przyzwyczaja się do masturbacji. Jak pozbyć się tego przyzwyczajenia?
Uważaj na poranne erekcje. Po przebudzeniu wstań z łóżka i zacznij dzień od normalnej aktywności.
Przed snem poruszaj się trochę, poćwicz, zmęcz się, to uwolni cię od pobudzającego fantazjowania o erotyce i seksie. Unikaj filmów erotycznych i czasopism. To też powstrzyma cię nieco przed fantazjowaniem.
Nie wstydź się siebie i swoich uczuć. Nie bój się nawiązać kontaktu z płcią przeciwną.
Pamiętaj, że prawdziwie satysfakcjonującą przyjemność czerpiemy, jako ludzie, z kontaktów z innymi ludźmi. Jesteśmy stworzeni do seksu, a masturbacja jest jedynie skromną jego namiastką.

Reply


sześć − = 4