Libido u kobiet cz. 2

Stymulator Kobiecego Libido

Stymulator Kobiecego Libido

W przypadku męskiej potencji sprawa jest stosunkowo prosta. Wystarczy zalecić określony sposób żywienia i można znacznie podbić poziom testosteronu i tlenku azotu. Przykładowo mężczyzna może jeść więcej mięsa, pestek dyni, jajek i zielonych warzyw, by szybko zauważyć znaczny wzrost swoich możliwości seksualnych. Do tego można jeszcze dodać kilka wskazówek, jakich pokarmów powinien unikać i można cieszyć się dobrą potencją przez długie lata. Obecne problemy z potencją wynikają w większości przypadków tylko z tego powodu, że się tych zaleceń nie przestrzega. Jednak poprzestańmy na ten wzmiance, wszak nie chodzi teraz o męską potencję, lecz o poziom libido u pań.

W tym momencie wkraczamy do ciemnego lasu, w którym łatwo się zgubić i większość zwykle się gubi.

STRONA PRODUKTUBynajmniej nie tylko osób, które niewiele mają wspólnego z dietetyką, ale nawet wykształconych dietetyków. Według tego co obserwuję, zarówno poprzez rozmowy, jak i lekturę książek i artykułów, nie wystarczy skończyć studia z dietetyki, czy tym bardziej jakiś przyspieszony kurs. Wiedza tam przekazywana jest dość często nieaktualna i bazuje na starych już dawno obalonych mitach. Wszystko sprowadza się do układania diety na wyrost według ogólnych, nierzadko błędnych norm, a nie pod indywidualne potrzeby.

Na czym właściwie polega problem z kobiecym libido w kontekście żywienia?

U mężczyzny wszystko rozbija się o poziom wolnego testosteronu. Jego podwyższenie powoduje zwykle poprawę potencji. Natomiast u pań musimy uzyskać dość specyficzną równowagę pomiędzy dwoma hormonami: estrogenem i progesteronem. Do tego dochodzi właściwa aktywność tarczycy i sporo innych szczegółów. U mężczyzny tarczyca też ma pewne znaczenie w tej kwestii, ale nie aż takie.

Pulsowanie poszczególnych hormonów żeńskich jest w pierwszym rzędzie związane z cyklem miesięcznym, ale nie tylko. Do tego dochodzą wahania związane ze stresem, chorobami no i oczywiście żywieniem. Z racji dominacji przetworzonej żywności coraz trudniej uzyskać stan optymalny. Wspomniałem w poprzednim paragrafie o cudownych dietach. To istna zmora współczesności. Niszczą zdrowie w imię całkowicie źle pojętego odchudzania. Niska podaż protein i tłuszczów nie tylko pogarsza kondycję i zdrowie, ale wprost przekłada się na spadek libido.

Wiele pań przekonanych o dobroczynnym wpływie niektórych składników pokarmowych, je głównie owoce i produkty sojowe. Wmawia się w nie, że powinny spożywać dużo błonnika. Wszystko to prowadzi ostatecznie do jeszcze większego rozchwiania gospodarki hormonalnej. Nie mam nic przeciwko owocom, ale trzeba korzystać z nich z umiarem. Soja jest zaś największym wrogiem zarówno męskiej potencji, jak i kobiecego libido. Zawarte w niej filosterole podbijają poziom estrogenów. Wydawałoby się, że dla pań będzie to zjawisko korzystne. Lekkie podbicie poziomu estrogenów, w niektórych przypadkach może pomóc. Do tego jeszcze powrócę. Jednak w przypadku soi uzyskujemy tak znaczne zmiany, że na dłuższą metę są one bardzo szkodliwe. Na marginesie dodam, że soja przyczynia się również bardzo do tycia.

Wiele lat temu rozpoczęto nagonkę na tłuszcze pochodzenia zwierzęcego. Wówczas właśnie powstał całkowicie błędny podział na tzw. dobre i złe kwasy tłuszczowe. Nie wiem, czy doszukuję się tu teorii spiskowych, ale ośmielam się twierdzić, że stał za tym lobbing producentów soi i margaryn. Zresztą to nieistotne. Ważniejszy jest fakt, że ludzie zaczęli ograniczać spożycie tych kwasów tłuszczowych i już wkrótce lekarze zauważyli, że zgłasza się do nich coraz więcej kobiet z problemami hormonalnymi. Wprawdzie wiele autorytetów przestrzegało, że tyje się głównie od nadmiaru węglowodanów, a nie od tłuszczu, ale nikt ich nie chciał słuchać.

Sam nieraz obserwowałem zjawisko, gdy szczupła kobieta w trosce o własne zdrowie rezygnowała z produktów zwierzęcych i przerzucała się na roślinne. Wkrótce przestawała być szczupła. Nierzadko wiązało się to również ze spadkiem libido.
Całość jeszcze zagmatwały ostrzeżenia przed cholesterolem. Obecnie już wiadomo, że nadmiar cholesterolu nie wynika z tego co się je, lecz raczej ile w stosunku do aktywności życiowej. Inaczej mówiąc, im więcej ruchu tym mniej trzeba się bać cholesterolu. Natomiast zbyt niski poziom cholesterolu to zawsze spadek libido. Już nie będę się tu wgłębiał w nieprawidłowe rozróżnienie, podobne do wcześniejszego, o złym i dobrym cholesterolu. Podobnie spożycie nasyconych kwasów tłuszczowych ma niewiele wspólnego z chorobami serca. Chyba, że jest ich bardzo dużo, a aktywności fizycznej bardzo mało.
Mamy więc całą gamę błędów dietetycznych, które napędzają współczesne choroby cywilizacyjne. Zbyt dużo cukrów, za mało innych składników lub dla odmiany drastyczne obniżanie poziomu podaży kalorii. W ten sposób panie fundują sobie huśtawkę hormonalną, którą trudno później zatrzymać.

To od czego należałoby zacząć troszczyć się o własne libido i układać dietę mającą je wspierać, jest… sesja przed lustrem. Zapomnijcie o wszystkich popularnych, a bezwartościowych podziałach sylwetek na jakieś jabłka, gruszki (śliwki?) itp. Ładnie to brzmi i ładnie się pisze o tym artykuły do kolorowych pisemek, ale w praktyce nadaje się tylko na makulaturę. Nam chodzi o analizę aktywności hormonalnej na podstawie wyglądu. O tym już wkrótce w kolejnej części.

Reply


7 + = trzynaście