Hiszpańska mucha – doskonały afrodyzjak czy wielka ściema?

Hiszpańska mucha wcale nie jest muchą, to chrząszcz o wdzięcznie brzmiącej nazwie pryszczel lekarski nazywany też majką lekarską lub kantarydą. Do informacji na temat etymologii nazwy pod jaką znamy tego chrząszcza nie dotarłam, ale jeśli mi się to uda niezwłocznie podzielę się z wami. Hiszpańską muchą, afrodyzjakiem a nie chrząszczem, zainteresowałam się przy okazji zbierania informacji na temat kakao. Podobno afrodyzjaki sprzedawane pod nazwą hiszpańskiej muchy zawierają wyciąg z niego, ale to też bardzo trudno ustalić, bowiem niewielu producentów podaje, tak na serio, skład sprzedawanych przez siebie preparatów. Przy okazji poszukiwań dowiedziałam się też, że niektóre tzw. hiszpańskie muchy wcale hiszpańskiej muchy nie zawierają. Mają za to witaminy, aminokwasy i im podobne, bardzo często spotykane w suplementach, dodatki. Dowiedziałam się też, że jako afrodyzjak preparaty te bywają bardzo zawodne. Być może właśnie dlatego, że nie ma w nich ani śladu kantarydyny pozyskiwanej z chrząszcza. To właśnie kantarydyna ma mieć działanie pobudzające nasze funkcje seksualne. Wszystko inne należy potraktować, albo jako zbędne dodatki albo jako dodatki uszlachetniające, bądź wzmacniające działanie kantarydyny.

Co to takiego ta kantarydyna?

Siłą rzeczy bazuję na polsko- i anglojęzycznej wikipedii, bowiem gdzie indziej trudno szukać informacji na ten temat, a baz publikacji medycznych przekopywać mi się nie chciało. Podstawowe informacje powinny jednak wystarczyć, i tak:

  • kantarydyna jest wydzielana przez wspomnianego wyżej chrząszcza w sytuacjach zagrożenia. Czasem działa wabiąco na inne owady,
  • znano ją i wykorzystywano od wielu wielu lat głównie, co oczywista, w medycynie ludowej. Jej właściwości afrodyzjakalne doceniali już starożytni,
  • kantarydyna nie oddziałuje, w żaden sposób na psychikę, ale pobudza zakończenia nerwowe w obrębie układu moczowo-płciowego, podrażnia też błony śluzowe, stąd też efekt pobudzenia seksualnego, ale efekt ten można zaobserwować jedynie w sprzyjających warunkach: jeśli ktoś nie ma w ogóle ochoty na seks i bierze się to z jakichś uwarunkowań psychicznych bądź poważnych zaburzeń fizjologicznych nie można spodziewać się po tej osobie podniecenia, innymi słowy hiszpańska mucha nie odniesie żadnego efektu,
  • w związku z efektem podrażniającym stosowanie hiszpańskiej muchy a właściwie kantarydyny może w niektórych przypadkach skończyć się zapaleniem dróg moczowych czy nawet problemami ze strony układu pokarmowego, no ale dzieje się tak zazwyczaj wtedy, gdy naprawdę z nią przesadzimy lub gdy organizm zareaguje na kantarydynę zbyt przesadnie (alergia bądź jakaś nadspodziewanie intensywna reakcja układu odpornościowego),
  • w naprawdę dużych dawkach tj. w ilości od 10 do 30 mg kantarydyna jest dla człowieka śmiertelna. Nie jest więc przesadą stwierdzenie, że hiszpańska mucha to w pewnym sensie trucizna. Pamiętać należy jednak, że w kroplach pożądania tj. w sprzedawanych w naszych sklepach preparatach kantarydyna występuje w mikroskopijnych (powiedziałabym homeopatycznych) ilościach, jeśli więc chcecie wypróbować jej działanie nie musicie się obawiać o ile oczywiście nie przesadzicie,
  • kantarydyna bywa stosowana w medycynie do usuwania tatuaży i brodawek, jak widać środek jest dość silnie działający, ale podkreślam raz jeszcze: typowe krople sprzedawane pod nazwą hiszpańskiej muchy zawierają ją w symbolicznych ilościach.

Działa czy nie działa?

To podstawowe pytanie. Badacze tzn. tzw. naukowcy (przepraszam, ale mam coraz gorsze zdanie o większości tych naukowców którzy pracują nad komercyjnymi tematami) nie potwierdzają ani nie zaprzeczają, choć oczywiście bliżsi są stwierdzenia, że nie działa, a odnosi jedynie efekt psychologiczny. Ze statystyk wynika z kolei, że na hiszpańską muchę reaguje jednak spory odsetek kobiet i mężczyzn, choć częściej reagują kobiety. Jak wynika z wypowiedzi na forach hiszpańska mucha wykazuje działanie bardzo niejednoznaczne, część osób potwierdza, że odniosła jakiś efekt, część twierdzi, że po zażyciu zalecanej dawki kropel nic się nie działo. Wygląda na to, że trzeba przekonać się samemu. Jedno jest pewne: hiszpańska mucha nie jest ani jakąś pigułką gwałtu, ani ogniem, który rozpala zmysły do czerwoności wtedy, gdy są one totalnie wychłodzone, aby zadziałała musimy już mieć ochotę na seks a przynajmniej nie odrzucać takiej możliwości.

Zdjęcie: commons.wikimedia.org

One Response

Reply


jeden + = 10