Czy wiesz mężczyzno co szkodzi twojej potencji?

wtf znak zapytania i wykrzyknikDzieje się coś niedobrego!

Bardzo często szukamy sposobów na poprawienie naszej potencji albo nawet sięgamy po tabletki na powiększanie penisa. Jeśli zajmuje to tak bardzo naszą uwagę, to jednocześnie oznacza, że coś podkopuje nasze możliwości seksualne. Nie chodzi tu już bowiem o mężczyzn, którzy dawno przekroczyli czterdziesty rok życia, lecz podobny problem mają nawet niektórzy panowie w wieku lat trzydziestu, a i nieraz… dwudziestu.
W normalnej sytuacji dwudziestolatkowi, ujmując rzecz może nieco nazbyt kolokwialnie, nie trzeba dużo. Każde najprostsze skojarzenie z seksem, każdy najdelikatniejszy bodziec erotyczny, powodują silne erekcje. Tymczasem wielu młodych ludzi czuje, że coś jest nie tak. Ich potencja już w tym wieku szwankuje. Dobrze jest pytać o to co może poprawić potencję, ale być może jeszcze lepiej byłoby się zastanowić co jej szkodzi. Dlaczego obecnie mężczyźni mają tyle problemów w dziedzinie seksu?
Można uznać, że kobiety stawiają nam większe wymagania, a my chcemy im sprostać. To jednak nie jest cała prawda, o ile w ogóle możemy uznać ten argument.

Co szkodzi męskiej potencji? Soja!

Mężczyźni lubią jeść dużo wędlin i nie byłoby w tym nic złego, gdy były one robione w całości z mięsa. Niestety dziś zdarza się to coraz rzadziej. By być w zgodzie z normami nakazującymi określoną zawartość białka w poszczególnych gatunkach wędlin, producenci dodają białka sojowego. W ten sposób obniżają koszty produkcji.
W zasadzie soja jest obecna w wielu produktach spożywczych i czasem nawet nie jesteśmy o tym informowani. Na nieszczęście przekonano nas, że soja to samo zdrowie i pod tym szyldem sprzedaje się kotleciki sojowe, śledzie sojowe, mleko sojowe, a sportowcom poleca suplementy z białkiem sojowym. Z żarem godnym lepszej sprawy, przeróżni eksperci od żywienia i dietetycy przekonują nas, że soja jest zdrowa a mięso nie. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Soja zawiera fitoestrogeny, które w ludzkim organizmie zachowują się dokładnie tak samo, jak kobiece hormony płciowe – estrogeny. Cały czas słyszymy o szkodliwości dopingu w sporcie, o szkodach, jakie mogą wyrządzić zastrzyki z estrami testosteronu. Tymczasem faszeruje nas się czymś, co być może dokonuje jeszcze większego spustoszenia w naszej gospodarce hormonalnej. Pamiętacie pytanie: Gdzie są ci prawdziwi mężczyźni? Ano odpowiadam: Wybiła ich soja!

Z mało białka i tłuszczu

W naszym pożywieniu za mało jest białka zwierzęcego, a bez białka i tłuszczu nie będzie wysokiego poziomu testosteronu. Nie będzie podwyższonej ilości tlenku azotu. Bez tego erekcje są słabe, a na regenerację po każdym stosunku płciowym trzeba czekać długo.
Już wiele lat temu ulegliśmy amerykańskiemu mitowi o szkodliwości tłuszczu, Zaczęliśmy podjadać coraz więcej słodyczy i znacznie wzrosło spożycie węglowodanów. Masło zostało zapomniane, a zamieniliśmy je na szkodliwą margarynę. To wszystko nie mogło pozostać bez wpływu na potencję.

Otyłość i aromataza

Aromataza to również coś, co szkodzi męskiej potencji. Czym jest tajemnicza aromataza? To specyficzny enzym przemieniający testosteron i androstendion w estrogeny. Mamy tu do czynienia z bardzo niekorzystnym dla męskiego organizmu procesem biochemicznym. Pod wpływem aromatazy P450 androgeny konwertują do postaci estradiolu (jeden z estrogenów) i estriolu (żeński hormon wydzielany w czasie ciąży). W zasadzie każdy mężczyzna posiada niewielkie ilości estrogenów, tak samo zresztą jak kobieta testosteronu. Gorzej, gdy u mężczyzny pojawi się przewaga estrogenów lub choćby podwyższona ilość tych hormonów.
Wspomniałem już o niekorzystnym działaniu soi ze względu na wysoką zawartość fitoestrogenów oraz innych substancji, ale do pewnego stopnia podobnie wpływa na mężczyznę fasola. Tu także występują filosterole podobne do żeńskich hormonów, choć jest ich dużo mniej, więc czasami można zjeść trochę fasoli. Te pokarmy również aktywizują aromatazę, zwłaszcza u osób bardzo otyłych. Im większa tusza, tym większe ryzyko aromatyzacji. Dlatego warto rozsądnie zapobiegać nadwadze.
Do aromatyzacji prowadzi też przyjmowanie leków sterydowych. Chodzi tu o większość sterydów anabolicznych, ale także o kortykosteroidy. U pań proces ten zachodzi w czasie brania tabletek antykoncepcyjnych, ale to już odrębny temat. Teraz staramy się chronić i poprawić męską potencję.

Ksenoestrogeny

O ksonoestrogenach pisze się niewiele, a tymczasem jesteśmy każdego dnia poddawani ich negatywnemu wpływowi i co więcej nie możemy się za bardzo przed nimi bronić. Z racji stosowania sztucznych nawozów oraz szeregu zanieczyszczeń środowiska, w wielu pokarmach oraz w wodzie znajdują się związki o budowie podobnej do estrogenów i tak samo działające na organizm. Nawet pewne opakowania z tworzyw sztucznych oddziałują na skład chemiczny przechowywanej w nich żywności.
Mimo tylu szumnych haseł oraz akcji, mimo promocji zdrowej żywności, będącej taką głównie z nazwy, nikt naprawdę nie dba o nasze zdrowie, a już o męskiej potencji nie ma co wspominać. Musimy uważnie dopierać swoje pokarmy, by poprawić potencję seksualną lub chociaż nie dopuścić do jej pogorszenia.

Wysiłek fizyczny a potencja

Niestety, gdy cały dzień spędzasz przy komputerze i w samochodzie, a kończysz go na fotelu przed telewizorem, nie licz na to, że twoja potencja będzie Ci długo dopisywała. Każdemu potrzebny jest wysiłek fizyczny. Intensywny ciężki wysiłek to kolejny warunek, by organizm produkował dużo testosteronu.
Kobiety wybierają wysportowanych facetów nie tylko dlatego, że lepiej wyglądają. Instynkt podpowiada im, że seks z takim mężczyzną będzie o wiele lepszy!

Orgasm_Extra_PL_728x90

Reply


− 3 = zero